|
|
Z mediów
Data: 25-01-2012
Orban przegrywa, bo pogardził PR-em
Domniemaną budowę dyktatury na Węgrzech łatwiej zrozumieć, gdy prześledzi się liczbę korporacji zawodowych i grup interesów, które zostały dotknięte reformami zaproponowanymi przez Viktora Orbana.
„Zaczynając od sędziów, dziennikarzy i policjantów, a kończąc na właścicielach telekomów, bankowcach, akademikach i artystach. Jeśli przeanalizować skalę obciążeń fiskalnych nałożonych na zagraniczne i węgierskie korporacje czy liczbę odebranych przywilejów w mundurówce, trudno nie zauważyć genezy PR-owskiej porażki Orbana. Węgierski premier, którego partia Fidesz wraz z koalicjantem ma w parlamencie większość konstytucyjną - postawił wszystko na jedną kartę. Koszty kryzysu miały ponieść w podobnych proporcjach: biznes, wpływowe grupy zawodowe i statystyczny Kovacs” – jak podaje Dziennik Gazeta Prawna.
„Zacznijmy od biznesu. Zaraz po objęciu władzy szef węgierskiego rządu zapowiedział wprowadzenie danin kryzysowych. Zrzutka jest przewidziana dla banków, firm ubezpieczeniowych i telekomów. To było przemyślane zagranie. Orban nie walił na oślep. Opodatkował te firmy, którym trudno było z dnia na dzień wyprowadzić się znad Balatonu. Danina kryzysowa nie dotyczy niemieckich fabryk samochodów na Węgrzech. Te łatwo zamknąć, przenieść na Słowację i tym samym zlikwidować tysiące miejsc pracy. Telekom nie zdemontuje szybko infrastruktury, nie wycofa się obrażony na władze. Banki podobnie. Będą płakały i płaciły. Austriacki Erste na łamach „Financial Timesa" groził dwa lata temu wyprowadzką do Polski. Do dziś działa na Węgrzech” – czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej.
„Telekomy i banki przegrały z szefem rządu. Nie zamierzały jednak mu wybaczać. Słały listy do unijnych komisarzy, skarżąc się na pogwałcenie zasad wolnej konkurencji. Ich biura prasowe i działy prawne od początku miały swoją wersję wydarzeń. Orban o własną wersję wydarzeń nie dbał. Za prasowców robili działacze partyjni, którym daleko do profesjonalizmu PR-owców Erste czy Axy. Fideszowcy byli po prostu święcie przekonani o słuszności swojej drogi, licząc, że to wystarczy, by przekonać do niej Węgrów i zagranicę” – informuje Dziennik Gazeta Prawna.
Więcej informacji w dzisiejszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, Zbigniew Parafianowicz, 2012-01-25, str. A15.
|
|
|