Dzień dobry! 22 Maj 2012
Login / E-mail:
Hasło:
 
 

Z mediów

Data: 18-01-2012

Znani z tego, że byli nieznani

Każdy sposób jest dobry, żeby stać się sławnym. Ale bez mediów ani rusz. Media w opinii większości odbiorców istnieją już nie tylko po to, aby informować, komentować czy bawić publiczność - ich naczelnym zadaniem stało się torowanie drogi do popularności wszystkim, którzy mają dostatecznie dużo śmiałości, żeby o nią zawalczyć. Parcie na szkło (chęć pokazywania się w TV) oraz parcie na kolorówkę (chęć pojawiania się na łamach magazynów) od niedawna zostały wzmocnione parciem na monitor (chęć zaistnienia w Internecie). Jednak, zauważają autorzy raportów na temat popularności w sieci, ten rodzaj kariery tylko wyjątkowo przekłada się na totalny sukces, bo Internet zazwyczaj karmi się wykreowanymi przez siebie idolami.

„Wideo z ośmiolatką naśladującą Lady Gagę znalazło się wśród 10 najchętniej oglądanych w 2011 r. Jak podała CNN, widziało je prawie 60 mln ludzi, a pozorowany dialog z psem na temat bekonu, który wcześniej zjadł jego pan, obejrzało prawie 100 mln. Autorzy i bohaterowie filmików zyskali poklask, ale popularność w sieci, choć masowa, wypala się zazwyczaj szybko, bo zwycięża tam przede wszystkim pęd za nowością. Media tradycyjne zapewniają trwalsze miejsce w społecznej świadomości. Droga do sławy znacznie częściej więc prowadzi z małego (lub dużego) ekranu via magazyny kolorowe na komputerowe szlaki niż odwrotnie. Dla osiągnięcia prawdziwego sukcesu najlepsza jest jednak synergia multimedialna - bez niej ani rusz” – informuje tygodnik Polityka.

„Świadczy o tym błysk „Flesza", pisma z życia gwiazd, którego dwa pierwsze numery rozeszły się niedawno w milionowym nakładzie. Przeciętne nakłady kolorowych gazet, w których występują znani ludzie, oblicza się w naszym kraju na około 10-12 mln egz. miesięcznie. O dziwo, telewizyjne plotkowanie nie daje aż tak dobrych rezultatów, a programy tego typu o gwiazdach cieszą się umiarkowanym powodzeniem. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że poszczególnym znanym osobnikom na małym ekranie nie można się dokładnie oraz krytycznie przyjrzeć tak, jak to jest możliwe w formie drukowanej” – czytamy w Polityce.

„Telewizja narzuca wizerunek gwiazdy, podczas gdy pisma kolorowe dają odbiorcy czas na własną interpretację ich wizerunkowych błędów i wypaczeń albo podziwianie doskonałości ulubieńców. Poza tym wydrukowani idole są do oglądania w każdej chwili i miejscu, czego jak na razie nie zapewnia nawet Internet (szerokopasmowy w mniejszych miejscowościach to marzenie). Bez wsparcia kolorówek o wykreowaniu się na prawdziwą gwiazdę, choćby jednego sezonu, właściwie nie ma mowy. Nawet magazyn „Wired", skądinąd poświęcony cyfrowym technologiom, podpowiada w jednym z wydań: „Jak jesteś nikim - zdobądź popularność w sieci. Jeśli jednak chcesz być naprawdę sławny, myśl o sobie jako o bohaterze tekstów w prasie kolorowej"” – podaje tygodnik Polityka.

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika Polityka.

Źródło: tygodnik Polityka, Krystyna Lubelska, 2012-01-18, str. 90.

 

Ankieta

Na stronie internetPR najbardziej brakuje mi:
głosuj wyniki

Newsletter

Codziennie newsletter z najważniejszymi informacjami.
zapisz

Fundację wspierają

Współpracujemy z :
polskie stowarzyszenie public relation związek firm public relations
internetPR.pl pomagają:
netpr ideo
InternetPR
realizacja ideo, powered by edito cms