Prędzej kot zaprzyjaźni się z myszą niż polscy humaniści i przyrodnicy uzgodnią wspólne stanowisko w kwestii oceny dorobku naukowego. Przedmiotem sporu jest m.in. stosowanie jako kryterium liczby cytowań i publikacji w renomowanych czasopismach naukowych, głównie zagranicznych, wymienionych na tzw. liście filadelfijskiej. Podoba się to wielu przyrodnikom, ale nie podoba się znacznej części humanistów.
„Prace naukowe cytuje się głównie dlatego, że uważa się informacje w nich zawarte za oryginalne, prawdziwe i ważne, oraz przypuszcza, że podobne zdanie o cytowanej pracy mają redaktor i potencjalni recenzenci. Dlatego też dobre publikacje mają na ogół więcej cytowań niż te średnie lub słabe. Dobrego naukowca i dobre czasopismo poznaje się zaś po tym, że publikują dobre (a więc cytowane) prace” – czytamy w Tygodniku Powszechnym
„Armia średniaków
Podział cytowań między poszczególne publikacje jest nierównomierny i przebiega według reguły 80/20 (tzw. zasady Pareto): 20 proc. najważniejszych prac uzyskuje 80proc. wszystkich cytowań. Większość publikacji uzyskuje jednocyfrową liczbę cytowań. Opublikowanie choćby jednej pracy posiadającej ponad sto cytowań jest uważane za sukces. Najczęściej cytowaną publikacj ą polskiego naukowca j est praca prof. Grzegorza Grynkiewicza (18 617 razy). To więcej niż łączny dorobek średniej wielkości ośrodka akademickiego, np. Radomia, w całej jego historii” – podaje najnowsze wydanie Tygodnika Powszechnego.
„Nawet najwięksi entuzj aści liczenia cytowań nie twierdzą, że naukowiec, który ma ich więcej, powinien automatycznie uzyskiwać granty, awanse lub nagrody. Warto natomiast odróżnić świadomość rzeczywistych wad i ograniczeń tych wskaźników od ich całkowitego odrzucenia. Choćby dlatego, że korzysta z nich cały świat i kondycja nauki polskiej j est postrzegana m.in. na podstawie liczby cytowań. Polscy naukowcy stosunkowo dużo publikują, ale są rzadko cytowani. Polska opinia publiczna zupełnie się nie orientuje, jak funkcjonują czołowe czasopisma naukowe za granicą, i wiedzę na ten temat czerpie z „ludowych mądrości", czyli stereotypów na temat funkcjonowania czasopism z listy filadelfijskiej” – czytamy w Tygodniku Powszechnym.
Więcej w aktualnym wydaniu Tygodnika Powszechnego.
Źródło: Tygodnik Powszechny, Marek Kosmalski, 2012-01-11, str.14.