Coraz więcej firm korzysta z funkcji ambasadora brandu. Firmy promują produkty twarzą znanych osób ze świata muzyki, filmu, modelingu, czyli szeroko pojmowanego show businessu. Czy produkt bez rekomendacji uśmiechniętej pani z telewizji ma dziś prawo bytu?
„Twarze znanych osób są obecne w reklamie od dziesiątek lat. Korzeni i pierwszych źródeł tego zjawiska można się doszukiwać jeszcze przed erą szklanego ekranu. Dziś szokuje informacja, że już w 1909 roku kultowy kierowca rajdowy tamtych czasów - Berney Oldfield firmował swoim wizerunkiem i nazwiskiem produkt Pepsi Coli, podkreślając jego pobudzające właściwości. Pepsi od tego czasu upodobała sobie współpracę ze znanymi ludźmi i do dziś sięgnęła już m.in. po legendę koszykówki Shaquille 0'Neala, piosenkarkę Mary J. Blige czy Busta Rhymesa. Na przełomie łat, w efekcie komercjalizacji rynku, zmieniły się nośniki. Przekaz stał się bardziej emocjonalny, mniej dosłowny i bardziej pobudzający wyobraźnię. W efekcie tych udoskonaleń technologicznych gwiazdy reklamy działają na konsumenta wszystkimi zmysłami, a za tę pobudzającą kampanię dostają zawrotne sumy. Wystarczy wspomnieć 20 mln dol. dla Catherine Zeta-Jones za kampanię T-mobile czy drogocenne i piękne twarze w kampaniach beauty, w których Nicole Kidman zarobiła na Chanel No.5 12 mln dol., a Charlize Theron, wieloletnia ambasadorka marki Dior, rokrocznie zgarnia ponad 2 mln dol. Wysoko cenią się również mężczyźni. Brad Pitt za jeden spot reklamowy dla Heinekena zarobił 4,5 mln dol. Polski rynek na przełomie ostatnich miesięcy również wywindował ceny, a zawrotne gaże skusiły najbardziej opornych polskich celebrytów” – jak podaje Marketing w Praktyce.
„W jaki sposób te astronomiczne kwoty przekładają się na sprzedaż To w zasadzie proste pytanie rzadko spotyka się z jasną odpowiedzią. Jeśli już ktoś mówi, to tylko ci, którzy po prostu zarobili. Tak, jak firma Nike, która po zaangażowaniu Tigera Woodsa do reklamy swoich produktów dedykowanych do gry w tenisa zanotowała wzrost sprzedaży o 250 mln dol. Takie rezultaty z posiadania ambasadora nie zaskakują biznesmenów w Indiach, gdzie od lat 80, reklamy z udziałem celebrytów stały się najefektywniejszą turbiną sprzedaży, która potrafiła zwiększyć obroty nawet o 30 proc. Polacy również są podatni na rekomendacje znanych ludzi. Dzięki nawiązanej 12 lat temu współpracy pomiędzy bankiem i lubianym aktorem, Markiem Kondratem, aż 213 tys. nowych użytkowników otworzyło konto w banku ING. Natomiast szwedzki koncern Cederroth, właściciel firmy Soraya i marki Dermika, dzięki zaangażowaniu do swoich reklam Edyty Górniak i Krystyny Jandy w ciągu roku odnotował wzrost sprzedaży o imponujące 400 proc. Zgodnie z badaniami przeprowadzonym w ubiegłym roku przez ZenithOpti-media, 83 proc. ankietowanych utożsamia produkt z reklamującą go gwiazdą lub odwrotnie. Efektem tej sympatii do promowania marek za pośrednictwem znanych twarzy jest fakt, że w co czwartej reklamie za produktem stoi popularna postać. Czy jednak w działaniach tych chodzi wyłącznie o sprzedaż?” – podaje Marketing w Praktyce.
Więcej w najnowszym wydaniu Marketing w Praktyce
Źródło: Marketing w Praktyce, Aneta Zabiegała, 2012-01-03, Str.: 42