Pierwsze spotkanie w Genewie, przed dziesięcioma laty. Kongres Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy. I długa nocna rozmowa z sir Johnem Patrickiem Foleyem, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Komunikacji Społecznej. Kolejne konferencje w Cannes i Paryżu. Spotkania, które wpłynęły na moje postrzeganie marketingu, public relations, mediów, odpowiedzialności za słowo i działania prowadzone w sferze publicznej.
„Arcybiskup John Foley we wspomnianej rozmowie wciąż wracał do siły słowa. Maszyny drukarskie, telewizja, radio, Internet są dziś jedynie narzędziami przyspieszającymi propagację słów. Moc jest właśnie w nich, nie w maszynach. Już przy pierwszym spotkaniu zadziwił mnie, że nie atakuje mediów, ale mówi o tym, jak można je wykorzystać. Gdy szukam geniuszy mojej branży, on przychodzi mi natychmiast na myśl.
To abp Foley wpłynął na ostateczny kształt dokumentu „Communio et progressio", w której Chrystus opisany został jako „Mistrz komunikacji".
Marketing nie jest bowiem -jak chcą niektórzy - z zasady zły, nieetyczny, wciskający na siłę niepotrzebne przedmioty i przedstawiający błyskotki jako wielkie idee. Bywa, to fakt, lecz nie jest taki ze swej natury. Szczególnie marketingpoj-mowanyjako działanie długofalowe, wspomagające i współtworzące przemyślane, skuteczne strategie.
Marketing narracyjny
W świecie szybkich informacji najbardziej uderza brak pogłębionej refleksji. Dziennikarstwo utożsamiane z powierzchownością i manipulacją będzie przegrywać
Eryk Mistewicz
Czy to w marketingu, w PR, w reklamie czy w dziennikarstwie, jeśli postawimy na powierzchowną efektowność i efektywną manipulację, to będziemy w dłuższej perspektywie tylko przegrywać. W zgiełku niczego trwałego nie stworzymy.” – pisze Uważam Rze Inaczej Pisane
Więcej w najnowszym tygodniku Uważam Rze Inaczej Pisane
Źródło: Uważam Rze Inaczej Pisane, Eryk Misiewicz, 2011-12-19, Str.: 88