Przyjmując w miniony piątek polityczne konkluzje ratunkowego szczytu Rady Europejskiej, szefowie unijnych państw i rządów dali sobie dziesięć dni na zrozumienie i doprecyzowanie, co właściwie uchwalili. Jednak reakcja niecierpliwych rynków, mediów i obywateli chyba ten okres skróci.
„U nas cokolwiek więcej powinno wyniknąć z debaty Sejmu w czwartek 15 grudnia. Na razie na pierwszą linię PR-owego frontu skierowani zostali dwaj wiceministrowie - spraw zagranicznych Mikołaj Dowgielewicz oraz finansów Ludwik Kotecki. Z ich deklaracji wynika, że dla rządu absolutnie najważniejsze jest odkręcenie fatalnego przekonania społeczeństwa, że Polska będzie musiała zrzucić się na utracjuszy z Grecji czy innej „świnki" z grupy PIIGS. Dlatego władza zaklina się, że chodzi jedynie o pożyczkę udzielaną Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu (MFW), czyli najbardziej wiarygodnej finansowo instytucji na świecie. Ba, to nawet nie pożyczka w sensie dosłownym, lecz udostępnienie MFW pieniędzy do udzielenia w każdej chwili pomocy - i to niekoniecznie zagrożonemu państwu Eurolandu, lecz na przykład Burkina Faso.
Na razie nic nie wiadomo, jaka kwota owej pożyczki przypadnie na Polskę.” – podaje Puls Biznesu
Więcej w dzienniku Puls Biznesu
Źródło: Puls Biznesu, Jacek Zalewski, 2011-12-13, Str.: 2