Funkcja sztuki w kapitalizmie się zmienia. Artyści stają się celebrytami, to, co wcześniej było ośmieszane, staje się pozytywne, mówi Goshka Macuga, której wystawa „Bez tytułu" zostanie jutro otwarta w Zachęcie
„Dorota Jarecka: Zachęta poszukiwała niedawno obrazu Eligiusza Niewiadomskiego „Chrystus w Ogrójcu" sprzedanego kilka lat temu na aukcji w Warszawie. Chciałaś pokazać go na swojej wystawie dotyczącej cenzury i ataków na sztukę współczesną. Obraz Niewiadomskiego miał spełniać funkcję przypomnienia najgwałtowniejszego aktu agresji w historii Zachęty - zabójstwa prezydenta Narutowicza, które miało tu miejsce w 1922 r. „Gazeta" opublikowała na ten temat artykuł. Nikt się nie odezwał Goshka Macuga: Owszem, odezwał się, ale nie właściciel obrazu, tylko mediator. Rozmawiał z kuratorką wystawy Marią Brewińską, pytając o kontekst, w którym miałby być pokazany obraz. Kiedy dowiedział się, jakie są założenia wystawy, że Niewiadomski ma tu spełniać funkcję memento, powiedział „nie". Właściciel zgadza się na wypożyczenie obrazu wyłącznie na wystawy sztuki religijnej. Co to znaczy?
- Moim zdaniem nowy właściciel obrazu, który dla nas pozostaje ciągle anonimowy, stara się chronić pamięć o jego autorze.” – pisze Gazeta Wyborcza
„Jednak gdyby obraz się pojawił na wystawie, nadałby silną interpretację aktom agresji na sztukę współczesną, które miały miejsce w Zachęcie w 2000 r. Chodzi o pocięcie szablą instalacji Piotra Uklańskiego „Naziści" przez Daniela Olbrychskiego i zniszczenie przez posłów polskiej prawicy rzeźby Maurizia Cat-telana przedstawiającej papieża. Czy to też były akty antysemickie i nacjonalistyczne
- Działania Olbrychskiego tak bym nie interpretowała, on się zresztą potem z Andą Rottenberg pogodził, ale już atak posła Tomczaka na rzeźbę Cattelana miał taki charakter. Czytałam listy, które przychodziły wtedy do dyrektorki Zachęty Andy Rottenberg od widzów, ale i od polityków. Są pełne antysemickich obelg, ci ludzie, najczęściej anonimowi, obrażają ją w najbardziej wulgarny sposób. Część tych listów zostanie pokazana na wystawie.
Udało mi się też odnaleźć w archiwum Zachęty księgę wpisów z tego czasu. Też robi wrażenie.” – podaje Gazeta Wyborcza
Więcej w dzisiejszej Gazecie Wyborczej
Źródło: Gazeta Wyborcza, Dorota Jarecka, 2011-12-01, Str.: 15