Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że koniec końców Zbigniew Ziobro odejdzie z PiS wraz z grupą lub grupką wspierających go polityków. To nie pierwsze odejście z partii Jarosława Kaczyńskiego, ale pierwsze, po którym odchodzących znaczna część elektoratu PiS-u będzie szczerze żałować. Nie zmieni to jednak wiele - PiS nadal będzie najsilniejszą partią opozycji z szansą na zwycięstwo za cztery lata
„Wypada żałować, że ambitnemu i zdolnemu politykowi zabrakło cierpliwości - wszystko wskazuje, że właśnie zniszczył perspektywę na to, by zostać jednym z liderów PiS-u.
Popularność i dorobek Zbigniewa Ziobry w walce z przestępczością budują wyrazisty w elektoracie prawicowym wizerunek uczciwego i ambitnego polityka, który nie obawia się walki.
Bez wsparcia
Za tę wolę energicznego działania często obrywał we własnych szeregach, czasem słusznie, czasem nie. Kilka miesięcy temu głośno np. krytykował na forum Parlamentu Europejskiego Donalda Tuska. Powiedział, przytaczając konkretne przykłady, podczas debaty otwierającej polską prezydencję o świadomym i celowym ograniczaniu wolności słowa w Polsce przez rządzących. Zwrócił uwagę na poważny problem "na który politycy europejscy są wyczuleni - wolność słowa to jedna z podstaw kanonu zasad demokratycznych. Temat z tego właśnie powodu bardzo niewygodny i niebezpieczny dla rządzącej PO. Gdyby został podjęty na forum międzynarodowym, rząd Tuska musiałby się z tych zarzutów tłumaczyć.” – podaje Gazeta Polska
„Ziobro dostał więc za to lanie, jakie urządziły mu w Polsce prorządowe media i zblatowani politycy PO, SLD, PSL, oberwał jednak także we własnych szeregach. Na nic się zdały zapewnienia polityka, że swoje wystąpienie uzgodnił z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, w świat poszedł komunikat - także dlatego, iż jego partia nie stanęła wówczas za nim murem - że się wygłupił i tyle.
Grupa Lipińskiego
Tajemnicą poliszynela jest, że od lat toczy się w PiS spór między grupą działaczy i pracowników aparatu partii uosabianą z Adamem Lipińskim, długoletnim i zaufanym współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego, a "ziobrystami", którzy poczynania grupy Lipińskiego otwarcie kontestują. Ostatni tydzień kampanii do parlamentu przyniósł co najmniej kilka argumentów dla "ziobrystów", by krytykować decydujących o linii kampanii ludzi Lipińskiego.” – pisze Gazeta Polska
Więcej w najnowszym numerze Gazety Polskiej
Źródło: Gazeta Polska, Joanna Lichocka, 2011-11-02, Str.: 4