Miał być pokój na lewicy i ostry marsz do przodu. Szykuje się nielicha wojna na wyniszczenie.
„Lepienie nowej i zjednoczonej lewicy powinno było się udać bez większych problemów, bo ani Janusz Palikot nie osiągnął oszałamiającego sukcesu, który pozwoliłby mu już stroszyć się w pióra hegemona, ani też wynik SLD nie był całkowitą klęską, która nakazywałaby natychmiastowe wyprowadzenie sztandaru.
Wydawało się, że nic prostszego, niż usiąść za jednym stołem, sporządzić protokół zbieżności i rozbieżności, przeprowadzić ocenę tego, co można załatwić teraz, a co wymaga działania dłuższego. Nic z tych rzeczy - w Sejmie będą dwie lewice. Przejmowanie SLD przez Leszka Millera kładzie kres planom Aleksandra Kwaśniewskiego o szybkim otrząśnięciu się partii z porażki i przystąpieniu do rozmów ze zwycięskim RP, czyli pomysłowi na budowanie szerokiej lewicy od razu. Aby zjednoczona lewica rosła w siłę, a Polska nie była skazana na rywalizację dwóch partii prawicowych.” – podaje Gazeta Wyborcza
„Gra o wszystko
O przyszłości lewicy warto rozmawiać, bo wiele się na niej dzieje, całkiem sporo od niej zależy i przed nią jest przyszłość. Lewicy szansę na uprawianie realnej polityki otworzył Donald Tusk, wyciągając rękę do Millera.
Po pierwsze, chce mieć rezerwę poparcia w parlamencie na wypadek zbytniego podbijania stawki przez ludowców. Wszystko zależy od stanu finansów publicznych i skali niezbędnych cięć. Ludowcy zawsze grali rolę obrońców ludu, nie zrezygnują z niej również obecnie.
W okresie swoich rządów Miller nie wahał się ciąć podatków i opowiedział się za wprowadzeniem podatku liniowego. Co prawda dziś szef klubu SLD mówi („Miller reaktywacja", „Polityka", 44/2011), że podatek liniowy proponował w innych okolicznościach, ale do rządzących ma pretensje, że „w sprawach gospodarczych byli zbyt nieśmiali. Trzeba było mocniej racjonalizować wydatki i wzmacniać wsparcie dla wzrostu".” – pisze Gazeta Wyborcza
Więcej w dzisiejszej Gazecie Wyborczej
Źródło: Gazeta Wyborcza, Mirosław Czech, 2011-10-28, Str.: 20