|
|
Z mediów
Data: 09-09-2010
Kampania czy antykampania?
Tegoroczne wybory prezydenckie, choć odbywały się w nadzwyczajnych czasach, w cieniu katastrofy Smoleńskiej, nie obyły się bez wykorzystania przez kandydatów narzędzi marketingu politycznego. W drugiej turze, na drodze do fotela prezydenckiego pozostali dwaj kandydaci: Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński. Czy mimo braku czasu i tragedii w tle były to emocjonujące kampanie?
„W 2010 roku, kiedy to miała miejsce katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku, na zawsze zmieniła się nie tylko historia Polski, ale także scena polityczna. Po raz pierwszy w historii demokratycznej Rzeczpospolitej kraj pozostał bez prezydenta, a z marszałkiem sejmu pełniącym jego funkcję. Odbyły się też przyspieszone wybory i, co za tym idzie, miała miejsce nietypowa, bo niespodziewana, kampania prezydencka. O prezydencki fotel na początku walczyło dziesięciu kandydatów. W drugiej turze zaś na placu boju pozostał Bronisław Komorowski z ramienia PO oraz Jarosław Kaczyński z ramienia PiS. To właśnie wtedy według politycznych komentatorów rozpoczęła się prawdziwa kampania. - To był niewątpliwie bardzo ciekawy czas. Nieprawdopodobny splot wydarzeń przyniósł nieprawdopodobne efekty na poziomie społecznym - komentuje Grzegorz Markowski, research & discovery CPC, współprowadzący "Szkło kontaktowe" w TVN 24. - Kto z nas przed 10 kwietnia uwierzyłby w to wszystko, co w polityce się stało Minimalna wygrana PO nad PiS Jarosław Kaczyński jako ulubieniec tłumów nawołujący do pojednania Grzegorz Napieralski jako alternatywa dla młodych Ludzie stojący w kolejkach, by oddać głos Dostaliśmy też kolejny, skrajnie jaskrawy dowód, że polityka to sfera emocji, a nie racjonalnej analizy. Nie potrafię sobie wyobrazić, że w biznesie ktoś informuje zrażonych kontrahentów w taki sposób: "Szanowni Państwo, od dziś się zmieniam i przysięgam - będę postępował inaczej", a następnie odnosi sukces. W biznesie, czy po prostu w normalnym życiu, jest to niemożliwe. W polityce Przeciwnie... – tłumaczy” – podaje Brief.
„To na Bronisława Komorowskiego więcej osób oddało głos i to on został oficjalnie prezydentem Rzeczpospolitej. Jednak, patrząc z perspektywy marketingu politycznego, wynik wyborów wcale nie jest tak jednoznaczny. - W tych wyborach Bronisław Komorowski wygrał o włos. Również o włos, ale jednak, lepsza była jednak kampania Jarosława Kaczyńskiego - opisuje Wojciech Jabłoński, ekspert w dziedzinie marketingu politycznego. Warto zadać pytanie: "Dlaczego ". - Kaczyński wygrał te wybory, bo udało mu się narzucić temat dotyczący wszechogarniającej "miłości" do swoich niedawnych wrogów politycznych. Sztabowi wyborczemu Bronisława Komorowskiego natomiast nie udało się w żaden sposób skontrastować przekazu wobec komunikatów Kaczyńskiego. Tymczasem to właśnie kontrast jest głównym narzędziem stosowanym w kampaniach wyborczych - tłumaczy Jabłoński” – czytamy w Briefie.
Więcej w najnowszym magazynie Brief.
Źródło: Brief, Monika Szymańska, 2010-09-01, str. 36
|
|
|