Blogosfera w ubiegłym tygodniu żyła sprawą znanego blogera Łażącego Łazarza. Łazarz opublikował na witrynie Salon24.pl korespondencję, z której wynikało, że prawnicy posła Janusza Palikota grożą mu sądem, a jego PR-owiec składa propozycję korupcyjną.
„3 sierpnia bloger o nicku Łażący Łazarz otrzymał na prywatną skrzynkę mailową list -jak twierdzi bloger - wysłany z adresu Kancelarii Prawniczej R. Olszewski, J. Tokarski i Wspólnicy ze skanem pisma, w którym mec. Rafał Olszewski przedstawił się jako prawnik reprezentujący posła Janusza Palikowa. Z pisma wynikało, że bloger powinien usunąć notki naruszające dobre imię posła - inaczej sprawa zostanie skierowana do sądu. Niedługo potem Łazarz otrzymał dwa maile od niejakiego Piotra Tyszkiewicza, doradcy PR i negocjatora". W pierwszym oprócz propozycji spotkania - czytamy: Chciałbym poprosić Pana o skorygowanie pewnych sądów na temat Pana Palikota oraz spokojne zastanowienie nad problemem.”- podaje Gazeta Polska.
„Mamy nadzieję, że zechce Pan zmienić dotychczasowe wpisy na bardziej odpowiedzialne i mniej krzywdzące. Zdajemy sobie sprawę, jak ważna jest Pana wiarygodność jako blogera, dlatego nie spodziewamy się usuwania wpisów ani radykalnych zmian, ale pewnego przeorientowania wydźwięku publikacji dotyczących Pana Janusza Palikota. Będziemy to w stanie docenić i podjąć pewne zobowiązania wobec Pana, zarówno w wymiarze operacyjnym w projektach prowadzonych przez Pana, nie wykluczamy również podjęcia zobowiązań o wymiarze stricte finansowym". W drugim Piotr Tyszkiewicz pisze o spotkaniu: Niech się Pan pośpieszy, Pan ma sporo do zyskania w tej sprawie, a mój klient [Janusz Palikot - red.] nie ma zbyt dużo cierpliwości".- czytamy w Gazecie Polskiej.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Gazety Polskiej.
Źródło: Gazeta Polska, 2010-08-11, str.27