Mamy teraz bardzo dobry moment, aby poprawić wizerunek naszego kraju w Europie.„Chwalić się też trzeba umieć, zwłaszcza jak jest czym. Jak powszechnie wiadomo, z kryzysem poradziliśmy sobie w zeszłym roku najlepiej w Europie i choć wieczni malkontenci widzą w tym jedynie zasługę zacofania polskiej gospodarki (kraje nadbałtyckie są przecież znacznie nowocześniejsze i pewnie dlatego notują dwucyfrowe spadki PKB!), to jednak słynna już zielona wyspa poniżej Bałtyku na mapie Europy jest niepodważalnym faktem. Faktem jest też to, że nasza gospodarka wykazała odporność na światowy kryzys i na tym, a nie na tego przyczynach, powinniśmy się skupić, mówiąc o tym głośno w Europie. Bo warto o tym mówić głośno, tak aby informacja o solidnych podstawach naszej gospodarki trafiła nie tylko do zagranicznych ekspertów gospodarczych, ale także do przedsiębiorców i menedżerów najwyższego szczebla, którzy być może w tym lub przyszłym roku zaczną zastanawiać się, gdzie lokować kapitał, aby przy jego pomocy jak najszybciej odrobić straty poniesione w czasie kryzysu” – czytamy w Parkiecie.
„Powinniśmy zrobić wszystko, aby w takich właśnie chwilach myśleli o Polsce. Nasz sukces w walce z kryzysem może stać się także doskonałą okazją do tego, aby w świadomości inwestorów zagranicznych, także tych, którzy inwestują na rynkach finansowych, Polska przestała być wrzucana do jednego worka z takimi krajami jak Rosja, Litwa czy Estonia. W warunkach gospodarki globalnej taka regionalizacja jest czymś normalnym, jednak nam przynosi wiele szkody. Dobrze pamiętamy kłopoty jakie mieliśmy przy okazji kryzysu finansowego w Rosji czy niedawno w czasie kryzysu w gospodarce węgierskiej, kiedy to nasza waluta czy rynek kapitałowy boleśnie i w sposób zupełnie niezasłużony odczuwały skutki perturbacji w krajach naszego regionu. Trudno oczekiwać, że kryzys całkowicie zmieni to regionalne podejście kapitału międzynarodowego, ale może choć trochę zmniejszy dotychczasowy automatyzm w tej materii” – donosi Parkiet.
Więcej w dzisiejszym Parkiecie.
Źródło: Parkiet, Marcin Peterlik, 2010-02-08, str. 24